Książki z owcą

Lubię książki pisarzy którzy, piszą o owcach. Nie tylko te o owcach, nawet nie zawsze te o owcach są moimi ulubionymi, ale owce są tu bez wątpienia wspólnym mianownikiem. W księgarniach obok działów fantastyka, proza obcojęzyczna, powieści obyczajowe powinna być kategoria książki o owcach, w zasadzie nie książki o owcach tylko książki z owcami. Bo te książki nie są o owcach, tylko o ludziach, ale pojawiają się w nich owce.

Nie wiem czy to siedzi w mojej głowie, czy w głowach pisarzy, którzy piszą książki z owcami. A może to wcale nie kwestia owiec…

W tym roku byłam w Irlandii Północnej, miałam okazję zobaczyć wschodnie wybrzeże. Widoki niesamowite: granatowe morze szumiące groźnie i miarodajnie, wysokie klify i urwiska o ostrych rysach zjadane przez to morze i … morza traw falujące pod wpływem muśnięć wiatru. I to właśnie ta trawa: łąki i pastwiska było tym co wypełniało ten krajobraz. Były tym czynnikiem, który definiuje otoczenie, tak jak giewont w Tatrach, który sprawia, że gór tych nie można pomylić z innymi górami. Łąka, na której od czasu do czasu było widać stada obłoczków skubiących trawę była tym co sprawiało, że widok był wyjątkowy. Było czuć spokój tego miejsca, jego pierwotność i naturalność, ale, sama nie wiem, była w tym jakaś atmosfera grozy, jakaś surowość. Może dlatego, że owce wydają się być takie bezbronne, narażone na atak… W każdym razie nigdy nie zapomnę tego widoku. Więc może to nie kwestia owiec samych w sobie, tylko pastwisk?

Chociaż w Tańcz, tańcz tańcz (H. Murakami) Człowiek – Owca mieszka na 16 piętrze hotelu Dolphin, a nie na pastwisku. Za to owce ze Sprawiedliwości Owiec (L. Swann) mają właśnie takie pastwisko jak widziałam w Irlandii. Ale mimo niesamowitych widoków nie jest to dobre pastwisko i to nie tylko dlatego, że owce znalazły na nim trupa swojego pasterza. W końcu decydują się porzucić to pastwisko, które kiedyś było im drogie i wyjechać na kontynent. A tajemnicze pastwisko z widokówki z Przygody z owcą (H. Murakami), na którym jak się potem okazuje nie wypasają się już owce? Pastwiska (albo ich brak) mają znaczenie.

Ale jest coś jeszcze. Coś co powoduje, że nie możesz o tym zapomnieć, choć tak naprawdę nie wiesz o czym. Ja już wiem co to. Zaczynając pisać ten tekst nie wiedziałam, miał to być tylko esej o wizji owcy w twórczości moich ulubionych pisarzy, ale w pewnym momencie po prostu zrozumiałam dlaczego te owce były wyjątkowe. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać nad owcami jako gatunkiem. Co definiuje owce? Stado. Owce żyją w stadzie. Ale nie te owce, które są bohaterami książek z owcą.

Otello i Melmoth Wędrowiec to bohaterowie Sprawiedliwości Owiec i Triumfu Owiec. Otello to czterorogi, czarny baran, który teraz należy do stada, ale jego przeszłość jest owiana tajemnicą, pełna strachu i samotności. Melmoth to już legendarny baran, który jako jedyny opuścił stado i słuch po nim zaginął. Baran niesamowity bo wybrał samotność i nieznane. Jest jeszcze Zimowe Jagnię, które przetrwało mimo wielu przeciwnościom i które chce wyjść na spotkanie przeznaczeniu bo dostać swoje imię.

Mój 3,5 letni syn przyłapał mnie na czytaniu Sprawiedliwości Owiec i bardzo spodobała mu się historia Melmotha (sprawę śmierci Georga pominęłam milczeniem), bardzo się dziwił, że baran opuścił stado i zostawił rodziców i dom, w końcu powiedział, że chyba musiał się strasznie czegoś bać (np. olbrzymiego tostera) i dlatego odszedł.

Tańcz, tańcz, tańcz i Przygoda z owcą są przesiąknięte samotnością, stado ukazane jest jedynie na pocztówce. Owczy Profesor nie może pogodzić się z tym, że stada już nie ma, a zwłaszcza nie może się pogodzić z odejściem jednej, szczególnej, nieśmiertelnej owcy. A Człowiek-Owca to już zupełnie inna historia.

Owce bez pastwisk, pastwiska bez owiec, owce bez stada.

Jak się okazuje, tym co definiuje fenomen książek z owcą nie jest jakiś czynnik, element ale właśnie jego brak. Brak, pustka i uczucie straty, zwłaszcza kiedy nie wiemy co tak naprawdę zostało utracone.

7 Comments Add yours

  1. mama zosi napisał(a):

    Na początek- dziękuję za możliwość przeniesienia się do Irlandii choć na chwilę, bo od dłuższego czasu jest to jedno z miejsc które wręcz pragnę zwiedzić! Poczuć słone powietrze, chłodny wiatr, nacieszyć oczy „pustką” po horyzont i zwyczajnie oczyścić miejski umysł.

    Prawdę mówiąc na owce w moim „literackim życiu” (porzuconym lub raczej zawieszonym na kilka lat) nie zwracałam większej uwagi jednak wiem, że teraz to się zmieni 🙂

    Powodzenia z blogiem!

    1. porzuconehistorie napisał(a):

      dziękuję za budujący komentarz 🙂 mam nadzieję, że podróż do Irlandii niebawem się ziści, bo to rzeczywiście świetne miejsce na zresetowanie się

  2. Kinga Sołtys napisał(a):

    Brak czegoś, może być wspaniałym tematem na książkę. Według mnie człowiek ma cechy owcy, tak jak i każdego innego zwierzęcia. Życie jest dziwne, bo z jednej strony człowiek wiele rzeczy musi przeżyć w samotności, a z drugiej nie umie żyć bez stada. Tak refleksja mnie naszła po przeczytaniu eseju 😉

    1. porzuconehistorie napisał(a):

      ciekawy punkt widzenia 🙂

  3. Beata Musiał napisał(a):

    Książki z owcą? Na początku wydaje się to trochę dziwne. A przecież motyw owiec, dobrego pasterza pojawia się już w przypowieściach biblijnych.

    1. porzuconehistorie napisał(a):

      o Biblii nie pomyślałam, a rzeczywiście trudno o lepszy przykład 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *