O mnie

Pamiętacie może Nini postać pochodzącą z „Opowiadań z Doliny Muminków”? O ile istniejecie…(Możliwe przecież, że zwracam się do siebie, co nie bardzo mi przeszkadza i nie byłoby nowością, ale niezwykłą radość sprawiło by mi gdyby było inaczej).

Nini była dziewczynką, która na skutek pewnych przykrych okoliczności straciła pewność siebie i stała się przezroczysta. Dosłownie. Miała tylko zawiązany na szyi dzwoneczek by Widzialni mogli określić gdzie się znajduje. Too-Tiki przeprowadziła Nini do domu Muminków, w nadziei na ratunek. I rzeczywiście z czasem przebywając wśród mieszkańców i gości tego domu Nini zaczęła odzyskiwać swoją postać. Najpierw pojawiły się jej buciki i nogi (łapki), potem dzięki sukience podarowanej przez Mamę Muminka widać ją było aż do kołnierza i w końcu odzyskała swoją fizyczną powłokę.

Ja zapamiętałam ją jako postać z wieczorynkowej bajki, bez twarzy za to w uroczych trzewikach, pomarańczowej sukience z białym kołnierzem i żółtą kokardą zawiązaną w niewidocznych włosach. Oglądając ostatnio po latach tą bajkę z synem poczułam się dziwnie znajomo na widok pustego kołnierza Nini.

Ona była przezroczysta dosłownie, ja natomiast stałam się przezroczysta w przenośni. Dlatego nie będzie tu o mnie wiele. Nie będzie tu napisane czym się zajmuję, jak wyglądam, co robię kiedy nikt nie patrzy, co zjadam na śniadanie, ani czy śpiewam prowadząc samochód (zakładając że mam prawo jazdy). Ale w każdej porzuconej tu historii będzie część mnie, czy tego chcę czy nie, więc może z czasem podobnie jak Nini skrystalizuję się w końcu w konkretną formę i odzyskam postać.

Nini

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *