O porzuconych historiach

W tym miejscu kilka słów wyjaśnienia na temat tego czym będą porzucone historie. Tak więc będą to opowiadania czasem obarczone pewną dozą surrealizmu (mam nadzieję), felietony, eseje, i inne bliżej niesprecyzowane formy wypowiedzi i kto wie, może kiedyś nawet pokuszę się o powieść w odcinkach tak jak Sienkiewicz (tylko Sienkiewicz pisywał do gazety, nie było przecież Internetu, ale myślę, że gdyby nawet był to i tak pisałby do gazety, bo jest to forma, która bardziej odpowiada ludziom z dawnych czasów).

Dlaczego PORZUCONE? Bo jako postać bez formy, zostawiam je tu jak sieroty bez nazwiska. Będzie to pewna forma samooczyszczenia i ujście frustracji twórczej (lub grafomanii – okaże się). Przez tyle lat w mojej głowie nagromadziło się mnóstwo emocji, narodziło się wiele postaci, którym przydarzyło się wiele przygód, i nie znalazły one ujścia, nie uzyskały trwale swojego bytu choćby w formie znaków na kartce papieru, a jeżeli uzyskały to były bezwzględnie poddawane eutanazji. Nie będę już taka okrutna i nie będę ich dłużej zabijać, teraz będę je porzucać.

Pomysł, żeby założyć bloga kołatał się w mojej głowie od dawna, ale zawsze myślałam, że blog musi być naprawdę przemyślany, zaplanowany a plan konsekwentnie realizowany. Myślałam, że muszę określić swój TARGET i jakoś się ukierunkować. Ale czy naprawdę muszę i czy w ogóle mogę to zrobić? Skąd mogę wiedzieć czy jesteś uczniem, inżynierem, mamą na pełny etat, czy poetą, a może kilkoma naraz, czy masz 15 czy 40 lat? W końcu nie wiem nawet czy istniejesz, chociaż mam taka nadzieję. Prawda jest taka, że nie mogę określić żadnego targetu, nie mogę nikogo nakłonić do czytania porzuconych historii ani tym bardziej do tego by się komuś podobały, a gdybym próbowała to rezultat były tylko odwrotny i wtedy może straciłyby znaczenie nawet dla mnie. Możliwe też, że nie ma żadnego targetu i że piszę to wszystko dla siebie, tak też MOŻE być. I czas tego nie zmieni, ani żaden plan tego nie zmieni, dlatego przyszedł dla mnie czas by mniej myśleć o robieniu, tylko robić by porzucone historie już nie umierały.

Nini