Okulary zwane wyobraźnią

Mówi się, że pisarz, autor musi mieć ciężkie życie: przeżyć jakąś tragedię, załamanie albo chociaż mieć nałóg, żeby mógł odczuwać emocje, które później będą dla niego paliwem. Że musi doświadczać jak najwięcej, tak jak bohaterka filmu “Pasażerowie”, która wybrała się w podróż na inną planetę z biletem w obie strony, by po ponad 200 latach napisać o tym książkę.

I może nie powinnam o tym pisać, żadnym pisarzem nie jestem, ale wątpię by Stephen King był świadkiem lub ofiarą morderstw (nie sprawdzałam źródeł więc jakby co mnie poprawcie), Haruki Murakami zmókł od deszczu ryb lub pijawek a Leonie Swann rozmawiała z pchłami (chyba, że używali innego rzekomego źródła inspiracji: alkoholu lub zbyt silnych leków na uspokojenie).

Ale, nie ważne czy książki piszemy czy czytamy, przeżywać możemy inaczej i nie zależy to koniecznie od osobistych doświadczeń. Myślę, że można przeżywać i doświadczać słowa. Czasem nawet bardziej realnie niż rzeczywistość.

Jest pewna grupa ludzi bardziej wrażliwych niż inni. Słowa nas ranią tak, że nie możemy spać w nocy, albo wzruszają tak, że zapiera nam dech. W słowach potrafimy odnaleźć prawdziwą desperację i definitywność, albo najlżejszą i najsłodszą czułość, nawet jeśli w rzeczywistości wcale ich tam nie ma. Przeżywamy każde usłyszane i wypowiedziane słowo a także to co między nimi, dobrze rozumiemy co się kryje za ciszą. Potrafimy się trzy razy popłakać na bajce “W głowie się nie mieści” czy czytając “Przeminęło z wiatrem” i “Dziecko śniegu” albo całkiem rozryczeć się na filmie “Mama” Xaviera Dolana. Wzrusza nas dziecięcy śmiech, uśmiech starych ludzi, płaczemy ze szczęścia kiedy pada śnieg, zachwyca nas ulotność chwili. Potrafimy zauważyć szczegóły niewidoczne dla innych a dla nas bezcenne. Mówią o nas, że jesteśmy przewrażliwieni, a my mamy po prostu dar przeżywania. Jesteśmy uzależnieni od emocji. Tak od tych dobrych jak i złych. Potrafimy całkiem się zatracić w chwili i przez moment nie tylko rozumiemy czym jest szczęście, ale się nim stajemy. Ale potrafimy też bardzo cierpieć. Mój ulubiony pisarz mawia “ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem”. I ma rację. Sami wybieramy cierpienie, wzruszenie, ale też wyjątkową radość i szczęście. Przeżywamy i odbieramy wszystko nie tylko oczami, uszami czy palcami, ale też naszą wyobraźnią.

Wyobraźnia to nie tylko fabryka magicznych stworzeń, niespotykanych krajobrazów i nieprawdopodobnych zdarzeń, to też okulary przez które patrzymy na świat. Umiemy wyobrazić sobie emocje i uczucia tak, że niemal zyskują fizyczną formę. Odbieramy rzeczy wyraźniej i nadajemy im znaczenie większe niż nakazywałby zdrowy rozsądek.

Badania wskazują, że przez około 60% czasu nasze myśli błądzą (biorąc pod uwagę czas, w którym jesteśmy przytomni, w nocy są pewnie jeszcze bardziej śmiałe). Uwalniają się od neuronowych ścieżek i błądzą po bezdrożach istoty szarej. Przemierzają przez wszystkie nasze wizje, stworzone czy zapożyczone. Pewnie wędrują w różne miejsca. U jednych będą spacerować po baśniowym lesie, a u innych będą uciekać przed jaskiniowymi potworami. Ale czasem czytając książkę czy oglądając film, który do mnie przemawia mam wrażenie, że te ścieżki, mimo że znajdują się w różnych głowach, wcale nie są daleko. Kto wie może gdzieś się krzyżują. Więc nawet kiedy uciekamy w nasze najgłębsze i najbardziej tajemne miejsca myśląc, że jesteśmy całkiem sami może wcale tak nie jest?

5 Comments Add yours

  1. beataherbata.pl napisał(a):

    Niektórzy czują za dużo i ponad normę. Nie wiadomo czy to dar, czy przekleństwo. Ale może taki King miał jednak jakieś traumatyczne przeżycia i dlatego odreagował to morderstwami i innymi diabolicznymi historiami? Może te lęki, które każdy ma niektórych czasem przerastają? Nie wiem ale fajnie napisane 🙂

  2. naszebabelkowo napisał(a):

    Jeden z moich znajomych zawsze twierdził, że ktoś kto pisze jak King czy Murakami musi mieć chyba jakieś zaburzenia i powinien udać się na terapię…A ja obu tych pisarzy wręcz uwielbiam – i chłonę każde ich słowo z zapartym tchem ! 🙂

    1. porzuconeHistorie napisał(a):

      też znam takie opinie, ale ja uwielbiam te wymyślone światy. Jeden z bohaterów Murakamiego mówi, że najbardziej lubi te powieści, których nie może do końca zrozumieć. Ja mam podobnie 🙂

  3. beataherbata.pl napisał(a):

    Jeżeli chodzi o Kinga to miał bardzo pokręcone losy, żeby nie powiedzieć ciężkie życie. Albo musiał to odreagować i przelał czarne myśli na papier albo sam sobie przyciągnął nieszczęścia. I może nawet to drugie gdyż już w szkole podstawowej pisał pełne przemocy opowiadania 🙂 W polce jedno najsłynniejsze nigdy nie zostało wydane, a sam King zabronił kiedykolwiek więcej wypuszczać to na rynek gdyż nastolatki wariowały i dochodziło na tym tle do dużej przemocy. Nie chciał mieć nikogo na sumieniu ale już takie początki pracowały na jego sławę. Przekłady, które są dostępne nie są więc legalne. Taka ciekawostka 🙂 Moim zdaniem jednak czym bardziej szalona twórczość tym jednak więcej się w tej głowie roi i czasami odbiega to daaalece od rzeczywistości. A terapia potrzebna ogólnie każdemu 😉 Pozdrawiam i czekam na dalsze historie bardziej lub mniej porzucone <3

    1. porzuconeHistorie napisał(a):

      dzięki za ciekawostki na temat Kinga. Czasem to biografie są najbardziej przejmującymi dramatami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *