Przezroczystość

Schowałam się przed deszczem w Witawie. Do domu miałam już niedaleko, byłam i tak cała mokra, wyglądałam jakbym weszła w ubraniu pod prysznic, więc może lepiej byłoby od razu pójść do domu gdzie mogłabym się przebrać i wysuszyć. Ale oprócz tego, że strumienie deszczu zamieniały się w niemal nieprzepuszczającą materii ścianę wiał okropny, zimny, północny…