Wielki skok

Ostatnio nabrałam wielkiego szacunku do pcheł i całkowicie zmieniło się moje wyobrażenie o nich. Do niedawna postrzegałam je jedynie jako wstrętne, okropne, wręcz odrażające pasożyty. Sama myśl o pchłach powodowała, że skóra na całym ciele zaczynała mnie swędzieć i przechodziły mnie dreszcze. Wstrętne, małe, zgarbione, koślawe i zasuszone stwory jak z koszmaru. Ale teraz, po lekturze książki Krocząc w ciemności Leonie Swann, widzę i doceniam ich bezkompromisowość, odwagę, a przede wszystkim, zamiłowanie do wielkich skoków. Teraz określenie “pasożyty” w stosunku do osobników tego szlachetnego gatunku brzmi jak zniewaga (na równi ze słabokłujem lub skrzydlakiem).

W książce przedstawiony jest los 11 pcheł (między innymi, bo książka zawiera wiele innych, równie genialnych według mnie, wątków). Pchły te są artystami w pchlim cyrku Juliusa Birdwella. Jak dowiadujemy się z książki, pchle cyrki z reguły nie są wesołymi miejscami. Zwierzęta uwiązane na złotych drucikach są zmuszane, niczym marionetki, do wykonywania sztuczek i ewolucji, a ich wielki potencjał jest nie tylko marnotrawiony lecz także pozostaje niezauważony. Ale nie w cyrku Juliusa. W cyrku Juliusa wszystkie pchły są wolne i wykonują sztuczki motywowane ambicją i marzeniem o wspaniałym widowisku, a nie bólem czy strachem. A żywiciel zapewnia im “dzikie, godne, intelektualnie ambitne pchle życie”. Pchli bohaterowie są dumni, pewni siebie, ambitni, honorowi i nieustępliwi. Jeśli trzeba bez wahania poświęcą się dla sprawy. A przede wszystkim, jak przystało na pchły, podziwiają i pragną wielkich skoków.

Skacz! Pchły w pałacu zaczęły się niecierpliwić. Oczywiście nie wiedziały, w czym rzecz, ale wyczuwały wahanie Juliusa, a tego nie pochwalały. (…) Chodzi o to, żeby odważyć się na skok – a właściwie czemu nie? Pchły zawsze ryzykowały skok, wszystko jedno dokąd, wszystko jedno, jak daleki. Takie po prostu jest życie – pełne wielkich, eleganckich, brawurowych skoków w nieznane!

Jako niezwykle dumne stworzenia są przekonane, że właśnie ten sposób poruszania się jest najdoskonalszy. Gardzą lataniem, mówią że “skrzydeł potrzebuje się tylko wtedy, gdy nie umie się dobrze skakać!. Nam, ludziom latanie kojarzy się z czymś podniosłym ale i ulotnym, z beztroską. W tym aspekcie trzebaby zauważyć wyższość skakania, które wymaga woli i determinacji, a nie tylko skrzydeł i marzeń. Tak, wielkie skoki wymagają odwagi, bycia stale czujnym i skoncentrowanym ale też siły, finezji, pasji i, co najważniejsze, gotowości.

Pchły są aroganckie, ale umieją docenić wielkie skoki, niezależnie w czyim są wykonaniu. Niezwykle szanują ludzi, którzy są do nich zdolni, ale umieją też dostrzec kto do takich skoków zdolny nie jest i kogo trzeba się wystrzegać:

Kiedy palce znowu się wynurzyły trzymały ogień. Barwy. Tysiąckrotnie załamane światło tańczyło wokół twarzy Fawkesa (wielkiego magika, który wszedł w posiadanie pchlego pałacu) i docierało aż do Ciemnoskoka. Palce przez dobrą chwile trzymały pierścień, obracały go, dotykały i gładziły.

– Och! – wyrzekł Fawkes cicho, głosem pełnym szacunku, po czym nagle pierścień znalazł się na jednym z jego palców. Fawkes założył własnemu palcowi obróżkę, a Ciemnoskok mógł dostrzec, jak pierścień obciąża go, krępuje, wytrąca z równowagi. Z pewnością nie dało się tak robić wielkich skoków.

Tak, są rzeczy, które przeszkadzają w wielkich skokach, rzeczy, przez które nie można oderwać się od ziemi:

Łazarz Ciemnoskok (…) rozumiał, że złoto służy uniemożliwianiu wielkich skoków.”

W pchłach urzekło mnie właśnie zamiłowanie do wielkich skoków. Wielkie skoki podziwiają jak dzieła sztuki i rzeczywiście zdolność do wielkich skoków to niebanalna umiejętność, a im dłużej się nad tym zastanawiam tym wydaje mi się bardziej zachwycająca.

I zastanawiam się, czy ja byłabym zdolna do wielkich skoków. Czy byłabym w stanie odrzucić swoje ograniczenia i zdobyć się na akt odwagi? Czy jest coś co jednak zakłóca moją równowagę, co ciągnie mnie do ziemi? Czy zasługuję na szacunek pcheł? Nie wiem. Ale, dzięki Łazarzowi Ciemnoskokowi, Zaratustrze, Spartakusowi i pozostałym pchlim artystom, wiem, że wielki skok może mieć różną postać. Może to być ocalenie rusałki, opuszczenie pchlego pałacu, albo pierwsza podróż samochodem. Wielki skok to dążenie za marzeniem, choćby najbardziej przyziemnym, pokonywanie swoich ograniczeń. Pchły nie mierzyły skoków dystansem, ale potencjałem. Nie chodzi o to co robimy, ale jak bardzo może zmienić to nas i nasze życie.

One Comment Add yours

  1. beataherbata.pl napisał(a):

    Skoro pralka nauczyła Herbatę odrobiny spokoju to i pchły mogą nauczyć skakać odważnie po swoje marzenia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *